BIWAK

NAMIOT

Na swoich wyprawach (poza pierwszą) używałem namiotu typu tunel firmy Marabut - model Haiti i jestem z niego bardzo zadowolony - nie przecieka nawet w trakcie ulewy, jest bardzo wygodny, dobra wentylacja. Kupiłem ten właśnie model ze względu na duży przedsionek, do którego (po odkręceniu kół) wchodzą spokojnie dwa rowery. Jego jedynym sporym minusem jest duża waga - 4kg, podczas gdy 2-os namioty typu igloo ważą z reguły 2,5-3kg; ale taka jest cena przedsionka. Ponieważ podczas noclegu wolę mieć rower w środku, z tymi dodatkowymi kilogramami musiałem się pogodzić. Na naszej pierwszej wyprawie Marcin używał namiotu, gdzie za maszt służył sam rower, ale rozwiązanie to zupełnie nie zdało egzaminu - namiot był jednopowłokowy, więc wentylację miał fatalną; na szczęście na wyjeździe nie był rozstawiany po deszczu - wtedy dopiero byłaby zabawa! Syf w namiocie od brudnych kół i zębatek, ściekająca z roweru woda - nie dziwię się że firma Marabut szybko wycofała ten model z produkcji.

ŚPIWÓR

Przy wyborze śpiwora najlepiej kierować się ceną - trzeba dać ok. 200-300zł by zakupić produkt gwarantujący komfort cieplny nawet przy noclegach w Alpach, gdzie nawet w lecie temperatura potrafi spaść poniżej 5'C. Wyroby klasy "marketowej" (widziałem i za 50zł) można stosować w krajach południowych, gdzie wiadomo, że w lecie temperatura poniżej pewnego poziomu nie spadnie.

KUCHENKA

Długo stosowałem kuchenkę gazową Camping Gaz na wymienialne naboje gazowe. Sama kuchenka jest dość tania (poniżej 100zł) jednak kartridże już nie bardzo - 25-30zł za model 470ml, który starcza na 12 dni (herbata na śniadanie i kolację + makaron na obiad). Przy wyjeździe na ponad miesiąc trzeba więc wieźć ze sobą 3-4 kartridże co stanowi już spore obciążenie i wagowe i finansowe. Z dostępnością kartridży nie ma problemu jedynie we Francji, gdzie są praktycznie w każdym większym markecie i to o połowę taniej niż u nas, ale już np. we Włoszech podczas wyprawy do Rzymu mieliśmy z tym duże problemy. Przed ostatnim wyjazdem w Dolomity zakupiłem kuchenkę na paliwa płynne firmy Primus (za ok. 350zł) - działa i na benzynę (ekstrakcyjną i samochodową) i na ropę, także i na naftę. Plusem takiego rozwiązania są niskie koszty eksploatacji (na miesiąc 3-4litry) i brak konieczności wożenia zapasów paliwa, bo benzynę dostanie się wszędzie. Minusy to problemy z przewożeniem benzyny - zawsze jest groźba przecieku, no i pomimo potrójnej torebki musiałem w sakwie wozić mały odświeżacz do powietrza by usunąć lekki zapach benzyny. Ponadto kuchenka benzynowa jest znacznie mniej wygodna w obsłudze niż gazowa (także trochę mniej wydajna), nie bardzo można ją używać w namiocie (przy rozpalaniu często powstaje bardzo wysoki płomień), ciężko jest regulować natężenie ognia. Generalnie rzecz biorąc kuchenka benzynowa to dobre rozwiązanie na długi wyjazd (miesiąc i więcej), natomiast na krótsze praktyczniejsza będzie gazowa.

PRZEWOŻENIE WODY

Bardzo dobrym rozwiązaniem są torby na wodę Ortlieba - modele na 4 i 10l. Są bardzo lekkie, a jednocześnie wytrzymałe, puste nie zajmują praktycznie w ogóle miejsca. Ponadto nie przeciekają, co przy stosowaniu tradycyjnego plastikowego karnistra nie raz mi się zdarzyło. Sprawdzają się także przy myciu - można je zawiesić na drzewie i odpowiednio dozować wodę, jest do nich nawet specjalna "prysznicowa" końcówka; w przypadku karnistra trzeba się nieźle nagimnastykować, trzymając go między kolanami.